Henryk Cyganik nie odszedł, choć 23 lutego minęło 5 lat od Jego śmierci.
Pozostał w swych tekstach rozlicznych: słuchowiskach radiowych, sztukach teatralnych, tekstach piosenek, tekstach kabaretowych, reportażach, felietonach, esejach, bajkach dla dzieci, a przede wszystkim w wierszach.
Pozostał we wspomnieniach krewnych, przyjaciół, znajomych. Pozostał w swej chałupie na Parchowatce. Pozostał tutaj, w Piwnicznej. Był także z nami w Pijalni Artystycznej, 27-go lutego. Słuchał, gdy wspominali Go: pierworodny syn Kamil, Jurek Michalak, Witek Kaliński i Wandzia Łomnicka-Dulak , gdy opowiadali o swych z Henrykiem spotkaniach, czytali Jego wiersze.
Wysłuchał, pewnie z przymrużeniem oka, archiwalnych już nagrań swego głosu.
Przysłuchiwał się, gdy śpiewali przy wtórze gitary Jacek Mazanec i Bogusław Diduch oraz syn Kamil. Wzruszał się, gdy Jego wiersz czytał najstarszy wnuk.
Patrzył na nas zebranych z ekranu, na którym pojawiała się Jego postać i twarz, utrwalona na fotografiach, przeważnie przez Leszka Horvatha.
Czuliśmy Henrykowego ducha i Jego obecność. Był z nami. I jest.